Głowa mi leci
Chyba dopadł mnie jakiś kryzys. Faktem jest, że miałam wyjątkowo długi i wyjątkowo leniwy urlop. Rozespałam się na nim straszliwie. No może nie spałam jakoś wyjątkowo długo, ale za to znacznie przeciągnęłam godzinę pójścia spać i wstawania. A teraz muszę wstawać o godzinę wcześniej niż przed urlopem, bo zmieniła nam się siedziba. Pierwsze dwa dni jakoś minęły, ale dzisiaj głowa mi po prostu leci. Obym się przyzwyczaiła. Łatwo nie będzie, bo każdy dzień jest coraz krótszy i za chwilę będę wstawać w ciemnościach. A ponieważ ma zostać (albo może już została) zniesiona zmiana czasu, więc w tym roku ciemności będą gdzieś tak do 8:30... I to dopiero będą ciężkie dni...

Komentarze
Prześlij komentarz