Dałam się zwieść
Od dłuższego czasu jestem jakaś taka podatna na promocje. Kupuję na nich sporo rzeczy, niekoniecznie potrzebnych. Kilka dni temu trafiłam w Biedronce na promocję zwrotu 100 procent ceny za określone zakupy. Niestety nie od razu, ale dopiero w maju i to oczywiście voucherem płatne za następne zakupy, a nie zwrot gotówki, ale tak matematycznie do tego podchodząc, to rzeczywiście można było trochę nakupić rzeczywiście za darmo. No więc nakupiłam. Pech chciał, że akurat byłam po przemyśleniach co do tego, że jem za mało nabiału, a w promocji było trochę jogurtów, napojów mlecznych i takich tam, więc wzięłam tego sporo. A teraz się męczę, bo co do zasady nie znoszę nabiału. Może poza samodzielnie zrobionym serkiem białym z dodatkiem śmietany, soli, kilku ziół, rzodkiewki, ogórka i co mi tam akurat wpadnie w ręce, zwykle szczypiorku. Ale słodkie mleczne przekąski to nie jest to co by mi smakowało, a teraz muszę je wcinać. Może to mnie nauczy rozsądku i nie rzucania się na promocje, wyprzedaże i takie tam. Z jednym wyjątkiem. Z czystym sumieniem mogłabym tam postawić "gwiazdkę" i podpisać ją jako "nie dotyczy książek". To moja słabość, która mi nie szkodzi, więc nie będę z nią walczyć :)

Komentarze
Prześlij komentarz