Lawenda

Od wielu już lat trzymam w doniczkach, a właściwie w donicach lawendę. Uwielbiam jej zapach i kolor, choć wiem, że nie wszystkim osobom on odpowiada. Bardzo też lubię patrzeć na rój pszczół i trzmieli uwijający się na kwiatach, gdy kwitną. A to już wkrótce :) Niestety nie zgodzę się z twierdzeniami, że lawenda odstrasza komary. One zawsze wszędzie się wcisną, nawet w krzaki lawendy. Zawsze po sezonie, kiedy ścinam łodyżki z przekwitniętymi kwiatami, jestem cała pogryziona. Mam wrażenie (i nadzieję), że odstraszają jednak mole. W każdym bądź razie każdego roku napełniam saszetki, które uszyłam z gęstej firanki, wysuszonymi kwiatami lawendy, wieszam w szafie i rozkładam w szafkach. Ścinam też gałązki z kwiatami, gdy są jeszcze w pąkach i suszę. Lubię widok tych roślin. Nie wymyśliłam tylko sposobu jak zachować ich kolor... Może należałoby je suszyć w saletrze... I wiecie co, robię jeszcze z lawendy olejek do kąpieli i do ciała. Kupuję jak najtańszą oliwę z oliwek, ścinam do niej lawendę (kwiaty i łodyżki) i gotuję na małym ogniu aż oliwa nabierze koloru i zapachu lawendy. Po ostudzeniu wyciskam jeszcze oliwę z pędów, które wyrzucam. Cudownie jest zimą wziąć kąpiel z dodatkiem takiego olejku. I świetna jest później skóra; taka gładziutka i wyjątkowo miękka. Nie urządzam za to kuchni na wzór prowansalski, zgodnie z zasadą "co za dużo to niezdrowo". Inna kolorystyka i stylistyka u mnie dominuje, a nie lubię robić miszmaszu.

Rozmawiałam ostatnio z sąsiadką o mistrzostwach w piłce nożnej. Nie, nie w kontekście tego kto wygra i jak daleko zajdzie Polska. Akurat piłka nożna nie leży w granicach naszych zainteresowań. Obie jednak zauważyłyśmy pewną zależność - w czasie dużej oglądalności meczy, zdarza się więcej kradzieży. Jak widać nie tylko my nie siedzimy wtedy przed telewizorami. W czasie poprzednich rozgrywek na naszym osiedlu ukradli co najmniej kilka rowerów i wózków. Przyznam, że świetny to czas, wszędzie pusto i wszyscy siedzą przed telewizorami nie zwracając uwagi na to, co się dookoła dzieje. A później giną piękne nowe markowe rowery i wypasione wózki dla dzieci. Złodzieje kradną ze stojaków przy osiedlach, z klatek, a nawet z komórek. Zapewne wchodzą pod pozorem przyjścia do kogoś na mecz (o ile w ogóle brama jest zamknięta i muszą się tłumaczyć, bo w pośpiechu przed meczem mieszkańcy często zostawiają otwarte). No więc pilnujcie ludzie swojego dobytku w tym gorącym sportowo okresie.

Komentarze

Popularne posty