Jutro Sylwester
W zeszłym roku Nowy Rok powitał nas deszczem, w tym ma być mróz. Dużo lepiej, choć cudownie by było gdyby spadło trochę śniegu, można by się przejść w tej wielkiej bieli i poobserwować fajerwerki z daleka i jakoś tak bardziej zimowo by było. Co prawda w ferworze sprzątania i gotowania moja chęć do "nic nie robienia" gdzieś się zawieruszyła na zasadzie, jak mus to mus, ale nadal nie mam ochoty wydawać kasy na zbędne rzeczy, a za takie uważam fajerwerki. W zeszłym roku poszły nam dwie stówy na 5 minut przyjemności. W tym roku podziękuję i pooglądam innych. Zwłaszcza, że mamy "za miedzą" sąsiada z czterema psami, które też będą nam wdzięczne za nie dokładanie się do ogólnego huku i strzelania.
Muszę jeszcze kupić szampana i jakieś przekąski, bo w tym roku domówka będzie się u nas. Podzieliłyśmy się menu do przygotowania. Przypadła mi w udziale sałatka gyrosowa i owocowa, ale tak sobie myślę, że na ciepło też coś musi być. Mam zamiar zrobić tradycyjny myśliwski bigosik, z dużą ilością mięcha i grzybów oraz pieczone skrzydełka, bo to najprościej - wcześniej się napanieruje i nie trzeba będzie stać przy garach, tylko wrzucę do piekarnika i tyle.
A od piątku kolejny rok... Oby był lepszy od obecnego, czego i Wam i sobie życzę :)

Komentarze
Prześlij komentarz