Ciemno, buro i ponuro

Jakoś ostatnio nie mogę się wyspać. Mogłabym chyba cały dzień przespać, przewracając się z boku na bok. Kompletnie brakuje mi energii. W weekend wybraliśmy się do galerii, bo Ukochany uznał, że zakupy, kolorowe wystawy i muzyka poprawią mi humor. Ale nic z tego. Kiedy się załapało doła finansowego i nie można sobie pozwolić na niefrasobliwość w tej kwestii, to nawet nie chce się wydawać. Nie mam ochoty narobić sobie debetów, pocieszyć się przez chwilę, a później głowić jak to spłacić i wściekać na własną głupotę. Tym bardziej, że w sklepach króluje teraz jednorazowy szajs, sweterki w reniferki i bałwanki, które ubierzesz (może) tylko raz w święta i wylądują w szafce albo w kontenerze PCK.


Koleżanka stwierdziła, że może wpadam w depresję, ale chyba nie bardzo wie co mówi. Nie mam żadnych depresyjnych stanów. Po prostu na dworze jest szaro, buro i ciemno, więc moja miśkowa natura nakazuje zapaść w sen zimowy. Poza tym wszystko ok.

Komentarze

Popularne posty