Klimatyczne wieczory
Szybko robi się ciemno, często wieczorem i rano są mgły. Nastawiłam się już chyba na późną jesień, bo mam ochotę udekorować dom czerwonymi i pomarańczowymi ozdobami. Ba, nawet chciałam wczoraj umyć okno i zmienić firankę na bordową, dla lepszego nastroju, ale za szybko zrobiło się ciemno, a nie chciałam na drugi dzień poprawiać smug. Chociaż znam osobę, która jeśli sobie zaplanuje na jakiś dzień pomycie okien i coś jej wypadnie, że nie będzie mogła się za nie zabrać o wyznaczonej porze, myje je wieczorem, a choćby i przez pół nocy. Ja tego robić nie chciałam i chwilowo dałam sobie spokój. Może sobota będzie bardziej sprzyjała tego typu pracom. Od Wszystkich Świętych palę świeczki. Tak to już u nas w domu bywało przez cały listopad, a zwykle też z rozpędu i grudzień. Wyjęłam też z szafy ciepły pled, bo mimo iż w domu temperatura stała - w lecie i w zimie - to jednak jakoś tak miło opatulić się przed telewizorem czy czytając książkę. A w planach na dziś mam upieczenie aromatycznej szarlotki. I może do niej zrobimy grzańca...
Młody buntuje się o ubieranie zimowej kurtki, czapki, rękawiczek i cieplejszych butów, bo koledzy chodzą jeszcze w jesiennych. No nie wiem, albo koledzy są niedopilnowani albo ich rodzice pod szkołę przywożą. Inaczej sobie tego nie wyobrażam. Wczoraj, gdy wychodził do szkoły było +2 stopnie, dzisiaj taktyczne 0. Co prawda, kiedy wraca jest cieplej, ale nie rano. Wręcz idealna pogoda, żeby się przeziębić, co w klasie mają w praktyce, bo sporo osób brakuje. Cieplejsze buty to też powód do sporów, bo Młody woli nosić takie, które wyglądają jak zmienne, żeby nie musieć zmieniać i przy okazji mieć odpowiednie od razu na w-f. Co prawda wolałabym, żeby nosił buty profilaktyczne, ze względu na jego płaskostopie, ale nie chce nawet na nie patrzeć. Grunt, że chociaż wkładki ortopedyczne udaje mi się mu wcisnąć i nie ma, że nie chcę. Ech, te dzieci. Najpierw pojawił się problem w zimie z zakładaniem rajtuzów - mimo siarczystego mrozu nie chciał ich założyć w dni, w których był w-f, a teraz doszły do kompletu inne części garderoby.
A za nami już Wszystkich Świętych. Ostatnio miałam sporo wydatków, więc susza w portfelu i do wypłaty staram się nie chodzić do sklepów. Ale idę o zakład, że w marketach już choinki stoją i lecą świąteczne przeboje. A zwłaszcza w Empiku, który zdaje się w tym przoduje. Teraz "z utęsknieniem" czekam na Last Christmas ;)

Komentarze
Prześlij komentarz