Nasze emerytury za 30-40 lat

Wszyscy się martwią starzejącym się społeczeństwem w kontekście ZUS. Stawiają pytania: kto będzie robił na emerytów, skoro rodzi się tak mało dzieci? A mi się z tego wszystkiego nasuwa kilka wniosków:
1. emerytura powinna być jedna i taka sama dla wszystkich, skoro do jej osiągnięcia należy przepracować taką samą ilość lat i osiągnąć taki sam wiek. Dlaczego tak uważam? Dlatego, że nie wierzę w żaden kapitał początkowy do emerytury i inne bzdury. Nikt z nas żadnego kapitału nie gromadzi, który można by później wypłacić, bo nasze wpłaty idą dla obecnych emerytów. Jest to konsekwencją tego, że kiedy wprowadzano system emerytalny zostały nim objęte osoby starsze, które żadnych składek nie płaciły, ponieważ gdy pracowały nie było czegoś takiego jak ZUS. A zatem wtedy pracujący finansowali im emerytury.
2. uważam, że głupotą jest rozmnażać się w takim tempie. Nie, żebym była przeciwna dzieciom. Kocham je jak każda matka, ale nasza planeta ma ograniczone możliwości, które są na wyczerpaniu, a nie chciałabym aby moje wnuki czy prawnuki głodowały.
3. za te 30 czy 40 lat problemem może być nie brak ludzi do pracy, tylko brak pracy dla ludzi. Naukowcy z uporem maniaka brną w robotykę i w rozwój maszyn, które zastąpią człowieka. Abstrahując już od zagrożeń jakie niesie stworzenie inteligencji przewyższającej nas w rozwoju, zagrożeniem jest to, że ludzie zostaną zastąpieni robotami, którym nie trzeba płacić pensji, ani odprowadzać składek, więc rzesza kilkunastu (wtedy zapewne) miliardów ludzi może stać się bezużyteczna. Być może to czarnowidztwo, a być może nie. Jeszcze 30 lat temu trudno było znaleźć firmę, która miała komputer, dziś trudno znaleźć taką, która go nie ma.


Dlatego uważam, że reformy wymaga sam system ubezpieczeń społecznych i to nie reformy polegającej na nagabywaniu na posiadanie więcej potomstwa lecz reformy finansowej - dokładnego przejrzenia przychodów i wydatków ZUS i zracjonalizowania ich oraz objęcia takim samym systemem wszystkich.

Komentarze

Popularne posty