Miałam rację
Nie, żebym lubiła się przechwalać, ale miałam rację z tegorocznym urlopem :) Mój Luby upierał się, żebyśmy wyjechali ok. 18 sierpnia, bo "sierpień zwykle jest ciepły, suchy i ładniejszy od lipca". Ja uwielbiam jeździć w lipcu, bo końcówka sierpnia kojarzy mi się już z jesienią: jest chłodniej, w lesie pachnie grzybami, suchymi liśćmi, sianem, dni są krótsze, a wieczory chłodniejsze. Pojechaliśmy więc w lipcu i trafiliśmy z pogodą w dziesiątkę. Kiedy dziś patrzę przez okno cieszę się, że tak wyszło, bo chociaż już wróciliśmy, a według planów Lubego dopiero byśmy wyjeżdżali, to wiem, że tak wspaniale bym nie wypoczęła.

Komentarze
Prześlij komentarz