Czy poznamy kiedyś prawdę?

Tak się zastanawiam jak to z ludźmi jest: ledwo dorwą się do władzy od razu "robią tajemnice" - w znaczeniu: my coś wiemy, nie powiemy. Nawet nasz zarząd wspólnoty mieszkaniowej tak robi. Wszyscy są współwłaścicielami i wszyscy chcieliby wiedzieć co się dzieje i poznać choćby kolejność napraw usterek, których jest trochę, ale wyciągnąć od nich żadnych wiadomości nie można, jakby nagle nie wiadomo jak ważni się stali... Podobnie jest w "skali makro", gdzie rządzący mają mnóstwo tajemnic, które tajemnicami albo w ogóle nie powinny być, albo już nie powinny być. Ale tu znowu działa zasady: my coś wiemy, bo jesteśmy lepsi, ale nie powiemy. Tak się zastanawiam dla przykładu czy kiedykolwiek poznamy prawdę związaną ze stanem wojennym. Nigdy się tym okresem szczególnie nie pasjonowałam, bo go nie pamiętam, a poza tym mieszkałam w miejscowości, w której żadnych zamieszek nie było, więc nie było to odczuwalne. Ostatnio jednak teściowa trochę poopowiadała jak to pod jej oknami jeździły czołgi, jak strzelali do okien, w których kogoś zobaczyli, jak rozpylali gaz łzawiący (czy jakiś inny), jak w bloku obok zastrzelili chłopca, który chciał wyjść popatrzeć co się dzieje...


I co ciekawe - mówiła też jak to po Wrocławiu jeździło wojsko radzieckie, przebrane w polskie mundury i z polskimi oznaczeniami na czołgach. I to nie plotki żadne, tylko fakt, który może potwierdzić mnóstwo świadków. A to oznacza, że wszystko musiało być przygotowane duuużo wcześniej, a nie tak nagle pod wpływem zgrupowania wojska radzieckiego przy granicy z Polską... Nie rozumiem tylko dlaczego nie można wszystkiego raz na zawsze wyjaśnić, póki żyją ludzie, którzy coś na ten temat wiedzą, żeby nie zafałszowywać historii.

Komentarze

Popularne posty