Czym by tu sobie poprawić nastrój?
Mogę już się pogodzić z tym, że wchodzimy w jakąś mini epokę lodowcową, ale chociaż słońce, żeby było. Niech już sobie leży ten śnieg jak musi, niech będzie mróz, ale zdecydowanie brakuje mi słonecznych dni, bo humor mi siada, a to może mieć niekorzystny wpływ na stan mojego portfela (i korzystny na poprawę humorów wszystkich, których pasjonuje zwiększenie wydatków Polaków). No bo przecież trzeba sobie czymś nastrój poprawić. Do wyboru mam więc: spacer po kolorowej, dobrze oświetlonej galerii albo "spacer" po sklepach internetowych - no może nie tych z ciuchami, bo wolę przymierzyć, ale z biżuterią, kosmetykami, perfumami... No właśnie! Perfumy mi się kończą! No to sprawa załatwiona.

Komentarze
Prześlij komentarz