Standardy piękna
Robiąc porządki wyrzuciłam kilka ozdób, które kiedyś mi się podobały, a dziś... no cóż... powiedzmy, że nie pasują do wystroju.
Przy tej okazji podumałam sobie trochę na temat standardów piękna. Czy to nie dziwne, że to co kiedyś uchodziło za "cudeńko" dziś nim nie jest? I dotyczy to niemal wszystkiego - wystroju wnętrz (no może poza wystrojami pałacowymi, które przyznaję są piękne, aczkolwiek moim zdaniem do podziwiania, zwiedzania, a nie do mieszkania), mebli (przynajmniej tych "modnych", bo dzisiejsze meble do salonu to często niby też meblościanki, ale w zupełnie innym stylu), dekoracji (z uwagą, jak do mebli), ciuchów, butów, kafelek, wielu kształtów domów, wystroju ogrodu, fryzur, figury, ludzi - ci, którzy kiedyś uchodzili za wyjątkowo pięknych, według obecnych "standardów" nimi nie są. Tu uwaga: skoro tak, to czy jest sens przejmować się urodą?
Czy zatem są jakieś uniwersalne standardy piękna czy wszystko jest relatywne?
Wydaje mi się, że są - wyznacza je natura, przyroda, zwierzęta, które podziwiamy - są to rzeczy, którymi człowiek zachwycał się w każdym wieku, sztuka? - tu można już zacząć mieć wątpliwości, bo zależy od gustu, upodobań, wrażliwości. Najgorzej wypadają na tym tle typowe, nie-ponadprzeciętne wytwory człowieka oraz nasza samoocena.

Komentarze
Prześlij komentarz